Kto się boi Virginii Woolf?

Dwa małżeństwa spędzają wspólnie wieczór, podczas którego dyskutują o problemach w swoich związkach.
Who's Afraid of Virginia Woolf? (1966)
Chronometraż: 2:11 (131 min)
8/10
96 746

brak ocen
7.7/10
930
8/10
84000
Oceń film:
Data premiery
Genre
Budżet
$7 500 000
Opłaty
$28 005 040
Witryna internetowa
Reżyser
Scenariusz
Edward Albee
Producent
Ernest Lehman, T.J. Healy II, Hal W. Polaire
Operator
Kompozytor
Artysta
Richard Sylbert
Casting
Instalacja

Krótki opis

Martha (Elizabeth Taylor) i George (Richard Burton), wieloletnie małżeństwo, wracają nocą z przyjęcia do domu. Pomimo zmęczenia i późnej pory, oczekują jeszcze gości: Nicka (George Segal) i Honey (Sandy Dennis), młodego małżeństwa, które niedawno przeprowadziło się do ich miasta i z którym łączą ich stosunki natury zawodowej. Z początku ich spotkanie przebiega zwyczajnie, jednak z czasem Martha i George, sfrustrowane i wyraźnie zmęczone sobą małżeństwo, zaczyna wciągać młodych gości w nietypową grę psychologiczną, wyładowując na ich oczach wzajemny żal, ból i rozczarowanie, a przy tym odkrywając hipokryzję i skrywane głęboko tajemnice młodego małżeństwa, które wydaje się idealne na pierwszy rzut oka. Dla czwórki głównych bohaterów będzie to długa noc, przepełniona ogromnymi ilościami alkoholu, papierosów, a przede wszystkim trudnych i niejednoznacznych rozmów.

Co pozostało za kulisami

  • Sztuka Edwarda Albee, która z ogromnym sukcesem została wystawiona na Broadwayu w 1962 roku, została wykupiona przez firmę za 500 000 dolarów amerykańskich.
  • Aby zagrać w tym filmie, Elizabeth Taylor (1932–2011) przytyła prawie 14 kilogramów.
  • Reżyser Mike Nichols (1931–2014) później zdał sobie sprawę, że naleganie na kręcenie zdjęć na terenie kampusu było niepotrzebne. Wszystkie te sceny można było łatwo nakręcić w studio. Była to jedna z lekcji, które wyciągnął z pracy nad swoim pierwszym filmem. Jak sam później przyznawał, był po prostu reżyserem teatralnym z Nowego Jorku, który znalazł się w Hollywood, a dlatego przerażał się.
  • Richard Burton (1925-1984) i Elizabeth Taylor byli już gwiazdami najwyższego kalibru, kiedy rozpoczęli pracę nad filmem, więc praca z nimi była prawdziwą męczarnią. W kontrakcie każdego z nich był punkt, zgodnie z którym nie mogli pojawić się na planie filmowym przed godziną 10 rano, podczas gdy reszta ekipy była tam praktycznie od samego rana. Po przybyciu na plan filmowy oboje rozchodzili się do garderób, gdzie nad ich wyglądem pracowali wizażyści i kostiumierze, co zajmowało im za każdym razem do dwóch godzin, i w momencie, gdy byli gotowi do zdjęć, nadchodził czas przerwy na lunch. Lunch trwał długo – często w towarzystwie przyjaciół i z alkoholem – więc wracali dopiero bliżej wieczora, kiedy można było rozpocząć zdjęcia. Zgodnie ze słowami montażysty Sama O’Steina, Burton i Taylor konsekwentnie udawali, że wszystko jest w porządku i że nic się nie stało. Co więcej, czasami wracali z lunchu dopiero o godzinie 17:00, a w kontraktach było zaznaczone, że dzień pracy powinien kończyć się o godzinie 18:00.
  • W scenie przy barze postać grana przez Richarda Burtona wpada w furię i popycha bohaterkę Elizabeth Taylor w stronę samochodu. Burton faktycznie mocno popchnął Taylor, a ona z głośnym hukiem uderzyła głową o dach pojazdu. Ręka aktorki instynktownie skierowała się do miejsca uderzenia, ale scenę dokończyła do końca, a po jej głosie można było wyczuć, że odczuwa ból. Mike Nichols postanowił nie kręcić tej sceny ponownie, a w filmie umieścić właśnie ten dubel.
  • W tamtym czasie większość filmów w Hollywood kręcono w kolorze, ale reżyser Mike Nichols nalegał na to, aby film był czarno-biały. Po pierwsze, Elizabeth Taylor została wystylizowana, aby wyglądać na 15 lat starszą, a w czerni i bieli makijaż wyglądał bardziej naturalnie. Po drugie, zarówno ona, jak i Richard Burton wyglądali na czarno-białej taśmie bardziej wycieńczeni, niż wyglądaliby w kolorze. Po trzecie, Nichols uważał, że kolor sprawi, że film będzie bardziej dosłowny i realistyczny, a on chciał, aby wyglądał bardziej wystylizowanie i abstrakcyjnie. Ogólnie rzecz biorąc – i w dużej mierze dzięki honorariom autora scenariusza Edwarda Olbiego (1928-2016) i Taylor – film „Kto się boi Virginii Woolf?” stał się najdroższym czarno-białym filmem w historii, którego produkcja kosztowała 7,5 miliona dolarów.
  • Montażem filmu zajmowali się Mike Nichols i Sam O’Steen. Pracowali od 5 rano do późnej nocy, a Sam O’Steen raz nawet zemdlał z wyczerpania. Ogólnie rzecz biorąc – jak sam przyznał – był „jak somnambulista” i pracował na autopilocie. Tak trwało przez cały miesiąc, a w kolejce było jeszcze dopasowanie dźwięku, ale szefowie studia nie pozwolili Nicholsowi zająć się tym osobiście. O’Steen robił to samodzielnie, a następnie każdego wieczoru dzwonił do Nicholsa i odtwarzał mu przez słuchawkę, co udało mu się osiągnąć, a także wysłuchiwał próśb i rad Nicholsa dotyczących oprawy dźwiękowej.
  • Według Mike'a Nicholsa, autor scenariusza i producent filmu Ernest Lehman (1915-2005) napisał dla filmu inne zakończenie, w którym syn George'a i Marty, granych odpowiednio przez Richarda Burtona i Elizabeth Taylor, popełnił samobójstwo kilka lat przed opisanymi wydarzeniami. Nichols odmówił kręcenia takiego zakończenia.
  • Sztuka Edwarda Albee, wystawiona z ogromnym sukcesem na Broadwayu w 1962 roku, została kupiona przez firmę za 500 000 dolarów amerykańskich.
  • Na potrzeby roli w tym filmie Elizabeth Taylor (1932-2011) przybrała na wadze prawie 14 kilogramów.
  • Reżyser Mike Nichols (1931-2014) zdał sobie sprawę z czasem, że naleganie na kręcenie scen konkretnie na terenie kampusu nie było konieczne. Wszystkie te sceny można było z łatwością nakręcić w studio. Była to jedna z lekcji, jakie wyciągnął z pracy nad swoim pierwszym filmem. Jak sam przyznał później, był po prostu nowojorskim reżyserem teatralnym, który trafił do Hollywood i dlatego był potwornie przestraszony.
  • Richard Burton (1925-1984) i Elizabeth Taylor w momencie rozpoczęcia pracy nad filmem byli już gwiazdami pierwszej wielkości, więc współpraca z nimi była prawdziwą męką. W kontrakcie każdego z nich znajdował się punkt, zgodnie z którym nie musieli pojawiać się na planie przed godziną 10:00 rano, podczas gdy pozostali byli tam niemal zawsze od wczesnych godzin porannych. Po przybyciu na plan ta dwójka udawała się do garderób, gdzie pracowali nad nimi charakteryzatorzy i kostiumografowie, co za każdym razem zajmowało do dwóch godzin; w momencie, gdy byli już gotowi do zdjęć, nadchodziła pora przerwy obiadowej. Obiad trwał długo – często w towarzystwie przyjaciół i z alkoholem – więc wracali dopiero bliżej wieczora, kiedy można było wreszcie rozpocząć zdjęcia. Według montażysty Sama O'Stuina, Burton i Taylor niezmiennie udawali, że tak powinno być i że nic się nie stało. Co więcej, czasami wracali z obiadu dopiero o 17:00, mimo że w kontraktach zaznaczono, iż dzień pracy powinien kończyć się o 18:00.
  • W scenie przy barze postać grana przez Richarda Burtona wpada w furię i popycha bohaterkę Elizabeth Taylor w stronę samochodu. Burton rzeczywiście mocno pchnął Taylor, a ona z głośnym odgłosem uderzyła głową o dach auta. Ręka aktorki instynktownie powędrowała w stronę miejsca urazu, ale dociągnęła scenę do końca, przy czym po głosie można było poznać, że odczuwa ból. Mike Nichols zdecydował, aby nie przekręcać tej sceny, lecz wstawić do filmu właśnie to ujęcie.
  • W tamtym czasie większość filmów w Hollywood kręcono w kolorze, ale reżyser Mike Nichols nalegał, aby film był czarno-biały. Po pierwsze, Elizabeth Taylor była ucharakteryzowana tak, by wyglądać o 15 lat starszej i dzięki temu makijaż wyglądał naturalniej; ponad to zarówno ona, jak i Richard Burton wyglądali na czarno-białej taśmie na bardziej wyniszczonych, niż wyglądaliby w kolorze. Po drugie, Nichols uważał, że kolor uczyniłby film zbyt dosłownym i realistycznym, a on chciał, aby był bardziej stylizowany i abstrakcyjny. Summa summarum – w znacznej mierze dzięki honorariom scenarzysty Edwarda Albee (1928-2016) oraz Taylor – film „Kto się boi Virginii Woolf?” stał się najdroższym czarno-białym filmem w historii, którego produkcja kosztowała 7,5 miliona dolarów.
  • Montażem filmu zajmowali się Mike Nichols i Sam O'ustin. Pracowali od piątej rano do późnej nocy, a Sam O'ustin raz nawet zemdlał z wycieńczenia. Ogólnie, jak sam przyznał, czuł się „jak somnambulista” i pracował automatycznie. Trwało to przez cały miesiąc, a w kolejce było jeszcze miksowanie dźwięku, jednak szefowie studia nie pozwolili Nicholsowi się tym zająć. Wszystko robił sam O'ustin, a następnie każdego wieczoru dzwonił do Nicholsa i pozwalał mu przez głośnik telefonu posłuchać efektów, przyjmując prośby i rady Nicholsa dotyczące oprawy dźwiękowej.
  • Według słów Mike'a Nicholsa, autor scenariusza i producent filmu Ernest Lehman (1915-2005) napisał inne zakończenie, w którym na kilka lat przed opisywanymi wydarzeniami syn George'a i Marty, granych odpowiednio przez Richarda Burtona i Elizabeth Taylor, popełnił samobójstwo. Nichols odmówił nakręcenia takiego finału.

Podobne filmy

Podobał Ci się film?

Aby zostawić komentarz, zaloguj się lub zarejestruj. Darmowa rejestracja!

© ACMODASI, 2010-2026

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Materiały (znaki towarowe, filmy, obrazy i teksty) znajdujące się na tej stronie należą do ich odpowiednich właścicieli. Zabrania się wykorzystywania jakichkolwiek materiałów znajdujących się na tej stronie bez uprzedniego porozumienia z ich właścicielem.
Podczas kopiowania materiałów tekstowych i graficznych (filmy, obrazy, teksty, zrzuty ekranu stron) z tej witryny, do takiego materiału musi być dołączony aktywny link do witryny www.acmodasi.pl.
Administracja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek informacje zamieszczone na tej stronie przez osoby trzecie.