Tureckie owoce

Turks Fruit (1973)
Chronometraż: 1:48 (108 min)
7.2/10
19 564

brak ocen
6.8/10
218
7.1/10
13000
Oceń film:
Data premiery
Kraj
Genre
Budżet
$800 000
Opłaty
$0
Witryna internetowa
Reżyser
Aktorzy
Monika van de Ven, Rutger Hauer -> Rutger Hauer , Tonny Huurdeman, Wim van den Brink, Hans Boskamp, Dolf de Vries, Manfred de Graaf, Dick Scheffer, Marjol Flore, Bert Dijkstra
Wszyscy aktorzy i role (10)
Scenariusz
Producent
Operator
Kompozytor
Rogier van Otterloo
Artysta
Roland de Groot, Jan André
Casting
Hans Kemna
Instalacja
Jan Bosdriesz
Cały zespół (20)

Krótki opis

Przełomowy film Paula Verhoevena (RoboCop) i pierwszy ważny występ w karierze Rutgera Hauera.Tureckie owoce to największy hit w historii kina holenderskiego - w ojczyźnie reżysera obejrzała go jedna czwarta ówczesnej ludności kraju. Pikantna opowieść o romansie rzeźbiarza Erika (Hauer) z młodziutką i pełną energii Olgą (debiutantka Monique van de Ven) przedstawia związek oparty na seksualnym apetycie i duchowym porozumieniu. Para, po szybkim ślubie, oddaje się przesyconym erotyką szaleństwom, czerpiąc z uroków wolności ku zgorszeniu mieszczańskich rodziców Olgi. Niebawem jednak sielanka dwojga dobiegnie końca.

Co pozostało za kulisami

  • Bardziej precyzyjne tłumaczenie tytułu brzmi „Tureckie słodycze”.
  • Reżyser Paul Verhoeven i operator Jan de Bont właśnie obejrzeli thriller Williama Friedkina „Francuski łącznik” (1971) i jednogłośnie postanowili, że dla ich przyszłego filmu idealnie sprawdzi się nacisk na realizm z naturalnym oświetleniem, zdjęciami z ręki i tak dalej. Niemniej jednak, po rozpoczęciu zdjęć Verhoeven „wycofał się” i zdecydował wrócić do zdjęć statycznymi kamerami i przy sztucznym oświetleniu, jak w jego własnym filmie z 1971 roku „Dziennik prostytutki”. De Bont stanowczo odmówił podporządkowania się rozkazom Verhoevena i nakręcił pierwsze sceny filmu tak, jak pierwotnie zamierzali. Spowodowało to kłótnię między Verhoevenem a de Bontem, a po trzech dniach od rozpoczęcia zdjęć Verhoeven był bliski zwolnienia operatora. Jednak, widząc pierwsze efekty pracy, znalazł w sobie odwagę przyznać, że racji miał jednak nie on, a de Bont.
  • Reżyser Paul Verhoeven i operator Jan de Bont obejrzeli właśnie thriller Williama Friedkina „Francuski łącznik” (1971) i jednogłośnie uznali, że dla ich przyszłego filmu idealnym rozwiązaniem będzie postawienie na realizm z naturalnym oświetleniem, zdjęciami z ręki i tak dalej. Niemniej jednak, po rozpoczęciu okresu zdjęciowego Verhoeven „wycofał się” i postanowił wrócić do zdjęć z kamer stacjonarnych i przy sztucznym oświetleniu, tak jak w swoim filmie z 1971 roku „Diary of a Hooker”. De Bont kategorycznie odmówił wykonania poleceń Verhoovena i pierwsze sceny filmu nakręcił tak, jak pierwotnie zaplanowali. Doprowadziło to do kłótni między Verhoovenem a de Bontem i trzy dni po rozpoczęciu zdjęć Verhoeven niemal zwolnił operatora. Jednak po zobaczeniu pierwszych efektów zdjęć znalazł w sobie odwagę, by przyznać, że rację miał de Bont, a nie on.

Podobne filmy

Podobał Ci się film?

Aby zostawić komentarz, zaloguj się lub zarejestruj. Darmowa rejestracja!

© ACMODASI, 2010-2026

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Materiały (znaki towarowe, filmy, obrazy i teksty) znajdujące się na tej stronie należą do ich odpowiednich właścicieli. Zabrania się wykorzystywania jakichkolwiek materiałów znajdujących się na tej stronie bez uprzedniego porozumienia z ich właścicielem.
Podczas kopiowania materiałów tekstowych i graficznych (filmy, obrazy, teksty, zrzuty ekranu stron) z tej witryny, do takiego materiału musi być dołączony aktywny link do witryny www.acmodasi.pl.
Administracja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek informacje zamieszczone na tej stronie przez osoby trzecie.