Idź i patrz

Иди и смотри (1985)
Chronometraż: 2:22 (142 min)
8.3/10
432 120

brak ocen
8.2/10
1904
8.3/10
121000
Oceń film:
Data premiery
Kraj
Produkcja
Budżet
$5 000 000
Opłaty
$96 908
Witryna internetowa
Reżyser
Aktorzy
Aleksei Kravchenko, Olga Mironova, Liubomiras Laucevicius, Vladas Bagdonas, Jüri Lumiste, Viktors Lorencs, Kazimir Rabetsky, Yevgeni Tilicheyev, Aleksandr Berda, G. Velts
Wszyscy aktorzy i role (10)
Scenariusz
Ales Adamovich, Elem Klimov
Producent
Stepan Tereschenko
Operator
Alexey Rodionov
Kompozytor
Oleg Yanchenko
Artysta
Viktor Petrov
Casting

Krótki opis

Akcja filmu toczy się na terenie okupowanej przez Niemców Białorusi w 1943 roku. 14-letni Florja (Aleksey Kravchenko) jest świadkiem dokonanej przez nazistów eksterminacji mieszkańców rodzinnej wsi, w tym również swoich najbliższych. Doznany szok powoduje głębokie zmiany w psychice chłopca, który ucieka do własnego świata, z trudem odróżniając jawę od sennych fantazji...

Co pozostało za kulisami

  • W 1987 roku scenariusz filmowy został wydany w formie książki w serii „Biblioteka dramaturgii filmowej”.
  • Oprócz ostrych nabojów w filmie wykorzystano prawdziwe pociski. Wynikało to z dążenia Klimowa do autentyzmu. Początkowo planowano użycie pirotechniki i ładunków wybuchowych, ale po kilku dublach reżyser wraz z operatorem doszli do wniosku, że takie wybuchy wyglądają nienaturalnie. Następnie zaczęto stosować prawdziwe pociski, co znacznie zwiększyło ryzyko dla życia aktorów.
  • Efekt „głuchoty” i dzwonienia w uszach, odczuwanego przez Florę po wybuchu pocisku w pobliżu, został wykorzystany przez Stevena Spielberga w dramacie wojennym „Ratując szeregowca Ryana”.
  • Jest to ulubiony radziecki film Danny'ego Boyle'a.
  • Na Krawczenkę ogromne wrażenie zrobiła scena z krową: podczas zdjęć użyto ostrych nabojów i po trafieniu pierwszymi kulami zwierzę spiętrzyło się, niemal miażdżąc aktora.
  • Aktor grający główną rolę, Aleksiej Krawczenko, przyznał, że nie zamierzał brać udziału w przesłuchaniach i udał się tam na prośbę przyjaciela, który bardzo chciał zagrać w filmie i poprosił go o wsparcie. Podczas przesłuchań Krawczenko został poproszony o odegranie etiudy „śmierć matki”. Jak później przyznał aktor, nieświadomie zapłakał tak przekonująco, że nawet niektórzy członkowie komisji się wzruszyli. Klimow jednak nie był ostatecznie przekonany i dodatkowo „testował” kandydata do roli. Na przykład jednym z takich testów był seans kronik wojennych, w tym z fragmentami z obozów koncentracyjnych. Po kilku godzinach oglądania Krawczenko zaproponowano herbatę z ciastem, którą nastolatek stanowczo odmówił. Ta odmowa spełniła oczekiwania reżysera, który sprawdzał zdolność aktora do szczerego przeżywania cudzego bólu i cierpienia.
  • Film został nakręcony na podstawie utworów Alesia Adamowicza: „Opowieść o Khatyni”, „Partyzanci” oraz „Karaciele”.
  • Do roli Głasz został zatwierdzona studentka szkoły artystycznej Olga Mironowa. Dla niej „Idź i patrz” był pierwszym i ostatnim udziałem w filmie. Po ukończeniu szkoły Mironowa została nauczycielką.
  • Film został nakręcony w oparciu o dzieła Alesa Adamowicza „Opowieść o Chatyń”, „Partyzanci” i „Kaci”.
  • Kosztem pewnej autentyczności, należało zrezygnować z języka białoruskiego. Według słów Aleksieja Krawczenki, podczas dubbingu podjęto decyzję, aby „stworzyć taki mutant rosyjskiego i białoruskiego, ponieważ gdybym mówił w czystym białoruskim, nikt by nic nie zrozumiał”.
  • Sołtysa wioski, żywcem spalonego, zagrał miejscowy wiejski mieszkaniec Kazimierz Rabiecki, który podczas wojny znajdował się na tej samej wyspie, gdzie odbywały się zdjęcia. Jego przedśmiertny monolog został nakręcony bez potknięć i konieczności podkładania głosu, a Klimow później wypowiadał się o tym przypadku jako o „aktorskim wyczynie”.
  • Początkowo kierownictwo Goskino nie zatwierdziło scenariusza filmu: scena, w której główni bohaterowie przedzierają się przez grzęzawisko, została odebrana jako „propaganda estetyki brudu”; rozdeptane przez sołtysa mrowisko jako „upokarzające upodobnienie naszego narodu do mrówek”, a zastrzelenie krowy na nocnym polu jako „naturalizm” i „ смаkowanie okrucieństwa”. Sprzeciw wywołała również scena palenia wioski, ponieważ „brakowało w niej rozmachu ruchu partyzanckiego”, oraz odmowa Flory do oddania strzału w Hitlera-niemowlę, co cenzorzy określili jako „wszystko-wybaczenie, abstrakcyjny humanizm i podejście nieklasowe”. Klimow odmówił spełnienia żądań Goskino, uznając je za „zabijające film na śmierć”, po czym produkcja została wstrzymana. Reżyser kontynuował walkę o obraz, lecz dopiero w 1984 roku mógł przystąpić do zdjęć. Jedyną zmianą wprowadzoną w tym czasie był tytuł filmu – „Idź i patrz” zamiast pierwotnie planowanego „Zabijcie Hitlera”.
  • Z pewną szkodą dla autentyczności, zrezygnowano z języka białoruskiego. Jak wyraził się Aleksiej Krawczenko, podczas nagrywania zdecydowano „stworzyć mutanta języka rosyjskiego i białoruskiego, ponieważ gdybym mówił czystym białoruskim, nikt by niczego nie zrozumiał”.
  • Aby przygotować się do roli, Aleksiej Krawczenko musiał znacznie schudnąć. Młody aktor został poddany surowej diecie, ale sam uznał, że to za mało i zaczął biegać na długie dystanse, aby lepiej ukształtować wizerunek wycieńczonego dziecka.
  • Krytyk filmowy Roger Ebert („Chicago Sun-Times”) w recenzji z 2010 roku nazwał ostatnie dzieło Klimowa „jednym z najbardziej druzgocących filmów o wojnie”, w którym, jak przypuszczał, „żywi muszą zazdrościć martwym”. Zauważając, że w kinie radzieckim tematyka związana z Hitlerem była dość bezpieczna i wygodna jako alegoria polityczna, Ebert przyznał, że obraz jest czymś znacznie więcej niż prostą alegorią, a on sam rzadko widział film, który w tak bezlitosny sposób ukazywał ludzkie zło.
  • Podczas kręcenia sceny palenia wioski statystów — lokalnych mieszkańców — zapędzono do stodoły, jednak nie udawało się osiągnąć pożądanego napięcia emocjonalnego. Ktoś z ekipy filmowej puścił plotkę, że „filmowcy mogą spalić wszystko naprawdę”, a jeden z aktorów grających Niemców oddał serię z automatu w powietrze. W rezultacie, według słów Klimowa, „ze stodoły wydobył się taki ludzki wycie, którego nie byłby w stanie zasymulować żaden aktor”. Z młodszymi statystami pojawił się problem innego rodzaju: wielu chłopaków i dziewczyn zaproszonych do ról partyzantów początkowo często żartowało i nie podchodziło do pracy poważnie. Za radą Aliesia Adamowicza Klimow puścił przez wzmacniacz pieśni z czasów wojny, co skutecznie nastroiło aktorów do pracy.
  • Krytyk filmowy Roger Ebert („Chicago Sun-Times”) w recenzji z 2010 roku nazwał ostatnią pracę Klimowa „jednym z najbardziej druzgocących filmów o wojnie”, w którym, jak przypuszczał, „żywi z pewnością zazdroszczą umarłym”. Zauważając, że w radzieckim kinie tematyka Hitlera była dość bezpieczna i wygodna jako alegoria polityczna, Ebert przyznał, że obraz jest czymś więcej niż tylko alegorią, a on sam ledwo widział film, który bardziej bezlitośnie przedstawia ludzkie zło.
  • Odtwórca głównej roli, Aleksiej Krawczenko, przyznał, że wcale nie zamierzał brać udziału w przesłuchaniach, lecz udał się tam na prośbę przyjaciela, który bardzo chciał grać w kinie i poprosił go o wsparcie. Podczas castingu poproszono Krawczenkę o zaprezentowanie etiudy „śmierć matki”. Jak aktor wyznał później, nieświadomie zapłakał tak przekonująco, że wzruszyło to nawet niektórych członków komisji. Klimow nie był jednak w pełni przekonany i dodatkowo „testował” kandydata do roli. Jednym z takich testów był m.in. seans kronik filmowych z lat wojennych, zawierający kadry z obozów koncentracyjnych. Po kilku godzinach oglądania zaproponowano nastolatkowi herbatę z ciastkiem, czego ten stanowczo odmówił. Ta odmowa spełniła oczekiwania reżysera, który sprawdzał zdolność aktora do szczerego przeżywania cudzego bólu i cierpienia.
  • Efekt „głuchoty” i dzwonienia w uszach, którego doświadcza Flera po wybuchu pocisku w pobliżu, został wykorzystany przez Stevena Spielberga w dramacie wojennym „Szeregowiec Ryan'.
  • Według Klimowa, za granicą film wydał się tak szokujący, że podczas seansów przed kinami dyżurowały karetki pogotowia, zabierając zbyt wrażliwych widzów. Podczas jednej z dyskusji o filmie wstał starszy Niemiec i powiedział: „Jestem żołnierzem Wehrmachtu. Co więcej – oficerem Wehrmachtu. Przeszedłem przez całą Polskę, Białoruś, dotarłem do Ukrainy. Świadczę: wszystko, co zostało opowiedziane w tym filmie, jest prawdą. I najstraszniejsze i najbardziej wstydliwe dla mnie – że ten film zobaczą moje dzieci i wnuki”.
  • W 1985 roku film został zgłoszony przez ZSRR do grona pretendentów do nagrody „Oscar” w kategorii „Najlepszy film obcojęzyczny”, jednak ostatecznie nie został nominowany.
  • Najlepszy film według ankiety magazynu „Sowieckij ekran” w 1987 roku.
  • Według Klimowa, za granicą film wywołał tak szokującą reakcję, że podczas seansów przed kinami stacjonowały karetki pogotowia, które zabierały zbyt wrażliwych widzów. Podczas jednej z dyskusji o filmie wstał starszy Niemiec i powiedział: „Byłem żołnierzem Wehrmachtu. Co więcej – oficerem Wehrmachtu. Przeszedłem przez całą Polskę, Białoruś, dotarłem do Ukrainy. Świadczę, że wszystko, co opowiedziano w tym filmie, jest prawdą. I najstraszniejsze oraz najbardziej wstydliwe dla mnie jest to, że ten film zobaczą moje dzieci i wnuki”.
  • Początkowo kierownictwo Goskino nie zatwierdziło scenariusza filmu: scena, w której główni bohaterowie przedzierają się przez bagniste błoto, została odebrana jako „propagandę estetyki brudu”; rozgnieciony przez sołtysa mrowiskowiec – „ponižające upodobnienie naszego narodu do mrówek”, a rozstrzelenie krowy na nocnym polu – „naturalizm” i „rozkoszowanie się”. Zastrzeżenia wzbudziła również scena spalenia wioski, ponieważ „brakowało w niej rozmachu ruchu partyzanckiego”, oraz rezygnacja Flory ze strzału w Hitlera-niemowlę, którą cenzorzy określiły jako „wszechwybaczenie, abstrakcyjny humanizm i podejście nieklasowe”. Klimow odmówił spełnienia żądań Goskino, ponieważ uznał je za „zabijające film na miejscu”, po czym film został zamknięty. Reżyser kontynuował walkę o film, ale dopiero w 1984 roku mógł rozpocząć zdjęcia. Jedyną zmianą wprowadzoną w tym czasie była nazwa filmu – „Idź i patrz” zamiast pierwotnie zamierzonego „Zabij Hitlera”.
  • Scenariusz filmu nosił tytuł „Zabijcie Hitlera”: tytuł ten został pomyślany w sensie globalnym, jako wezwanie do zabicia demonicznej zasady, przede wszystkim w sobie. Reżyser zdawał sobie sprawę, że będzie to bardzo brutalny film i uważał, że mało kto będzie w stanie go oglądać. Powiedziawszy to Adamowiczowi, Klimow w odpowiedzi usłyszał: „Niech nie oglądają. Musimy to po sobie zostawić. Jako świadectwo wojny, jako błaganie o pokój”.
  • Ze względów bezpieczeństwa aktorów i ekipy operatorskiej podczas kręcenia sceny ostrzału pociskami smugowymi, znajdowali się za betonowym panelem o wysokości 1,5 i szerokości 5 metrów.
  • Poza amunicją bojową w filmie użyto również prawdziwych pocisków artyleryjskich. Było to związane z dążeniem Klimowa do autentyzmu. Początkowo planowano użycie pirotechniki i ładunków wybuchowych, ale po kilku próbach reżyser z operatorem doszli do wniosku, że takie eksplozje wyglądają nienaturalnie. Następnie zastosowano prawdziwe pociski, co znacznie zwiększyło ryzyko dla życia aktorów.
  • Zdjęcia filmu, które trwały 9 miesięcy, realizowano w Rezerwacie Berezinskim, w okolicach wsi Kamionka.
  • Do roli Głaszy wybrano studentkę szkoły artystycznej Olgę Mironową. Dla niej „Idź i patrz” był pierwszym i ostatnim występem w filmie. Po ukończeniu szkoły Mironowa została nauczycielką w szkole podstawowej.
  • To ulubiony radziecki film Danny’ego Boyle’a.
  • Podczas kręcenia sceny spalenia wioski obsadę statystów – miejscowych mieszkańców – zgromadzono w stodole, ale nie udawało się osiągnąć pożądanego nastroju emocjonalnego. Ktoś z ekipy filmowej puścił plotkę, że „filmowcy mogą naprawdę podpalić”, a jeden z aktorów grających Niemców oddał salwę z automatu. W rezultacie, jak powiedział Klimow, „ze stodoły rozległ się taki ludzki wycie, którego nie byłby w stanie zasymulować żaden aktor”. Z młodszymi aktorami statystów pojawił się problem innego rodzaju: wielu chłopców i dziewcząt zaproszonych do odegrania ról partyzantów początkowo często się śmiało i nie traktowało pracy poważnie. Na radę Alesa Adamowicza Klimow włączył przez wzmacniacz piosenki z czasów wojny, które skutecznie nastroiły aktorów do pracy.
  • Scenariusz filmu nosił tytuł „Zabijcie Hitlera”: tytuł ten został pomyślany w sensie globalnym, jako wezwanie do zabicia diabelskiego początku, przede wszystkim w samym sobie. Reżyser zdawał sobie sprawę, że będzie to bardzo okrutny film i uważał, że mało kto będzie w stanie go oglądać. Gdy powiedział o tym Adamowiczowi, w odpowiedzi usłyszał: „Niech nie oglądają. Musimy to po sobie zostawić. Jako świadectwo wojny, jako błaganie o pokój”.
  • Do roli Aleksiej Krawczenko musiał znacznie schudnąć. Młody aktor został poddany rygorystycznej diecie, ale sam uznał, że to za mało i zaczął biegać na długich dystansach, aby lepiej oddać wizerunek wynędzniałego dziecka.
  • Krawczenko był głęboko poruszony sceną z krową: podczas kręcenia użyto prawdziwych pocisków i po trafieniu pierwszych pocisków zwierzę stanęło na tylnych nogach, ledwo nie miażdżąc aktora.
  • Zdjęcia scen filmu realizowano w porządku chronologicznym.
  • W rolę sołtysa wioski, spalonego żywcem, wcielił się miejscowy mieszkaniec wsi, Kazimierz Rabiecki, który podczas wojny przebywał na tej samej wyspie, gdzie prowadzono zdjęcia. Jego przedśmiertny monolog został nakręcony bez żadnych potknięć i bez konieczności późniejszego podkładania głosu, a Klimow wspominał o tym przypadku jako o „wyczynie aktorskim”.

Podobne filmy

Podobał Ci się film?

Aby zostawić komentarz, zaloguj się lub zarejestruj. Darmowa rejestracja!

© ACMODASI, 2010-2026

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Materiały (znaki towarowe, filmy, obrazy i teksty) znajdujące się na tej stronie należą do ich odpowiednich właścicieli. Zabrania się wykorzystywania jakichkolwiek materiałów znajdujących się na tej stronie bez uprzedniego porozumienia z ich właścicielem.
Podczas kopiowania materiałów tekstowych i graficznych (filmy, obrazy, teksty, zrzuty ekranu stron) z tej witryny, do takiego materiału musi być dołączony aktywny link do witryny www.acmodasi.pl.
Administracja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek informacje zamieszczone na tej stronie przez osoby trzecie.